Przemysław Ebertowski

King Oscar Gniewino






Badania kontrolne
czwartek, 07 stycznia 2010 15:13

Zbliżające się testy wydolności wiązały się z przeprowadzeniem okresowych badanń krwi. Wyniki okazały się dość obiecujące, szczególnie hemoglobina i hematokryt. Niestety trochę kuleje u mnie poziom ferrytyny, więc muszę zwiększyć dawkę żelaza w posiłkach. Moja żona zajęła się już tym problemem. Wykonałem już pierwsze testy w warunkach "polowych", które w dużej mierze pozwoliły mi określić aktualny stan wytrenowania. Korzystając ze stacjonarnego trenażera, pulsometru i miernika mocy mogłem sprawdzić swoją aktualną wydolność, a z czasem porównywać ten wynik do przyszłych testów wykonywanych w tych samych warunkach. W tego typu testach interesuje mnie, czy przy takim samym czasie trwania wysiłku jestem w stanie wygenerować większą moc i jakim to odbywa się kosztem fizlologicznym. Regularnie prowadzone testy pozwolą mi stwierdzić, w jakim stanie znajduje się mój organizm i czy mój program treningowy znajduje się na dobrych torach. Jak na razie mogę stwierdzić, nie wdając się w szczegóły, że przygotowania do sezonu przebiegają tak, jak sobie założyłem.

 
Pierwszy sponsor
poniedziałek, 14 grudnia 2009 14:24

Na pewno jest to przełomowy dzień w moim życiu sportowym. Pozyskałem fantastycznego sponsora na najbliższe dwa lata. W tym okresie wsparcia udzieli mi prężnie działająca firma o bogatej, norweskiej tradycji. King Oskar, to najlepsza żywność z morza na świecie. Cieszę się z tego ogromnie, bo misją tej firmy jest inspirowanie ludzi do zdrowego odżywiania, które tak ważne jest przy ciężkich treningach kolarskich. Mam nadzieję, że moja nowa dieta przełoży się na dobre wyniki na maratonach.

 
Treningi rozpoczęte
wtorek, 01 grudnia 2009 14:22

Korzystając z doskonałej pogody na Wybrzeżu rozplanowałem sobie już treningi na grudzień. Dawno na poważnie nie trenowałem, więc na początek nie chcę szaleć. Do stycznia robię treningi ogólnorozwojowe. Najwięcej czasu poświęcam na marszobiegi, które wykorzystuję dodatkowo na rozpoznanie terenu pod przyszłoroczny wyścig MTB. Do tego wplatam siłownię, w sprawdzonej wersji „garażowej”. Nie zapominam też o rowerze, którego częstotliwość chciałbym od stycznia nieco zwiększyć. Kolejny cel na grudzień, to zrzucenie lekkiej nadwagi. Dramatu nie ma, ale postanowiłem przejść na menu bardziej sportowe. Niedługo pierwsze badania wydolnościowe, na których chciałbym wypaść lepiej niż przed rokiem.

 

 
Zmiana klimatu
piątek, 20 listopada 2009 15:28

Do tej pory mieszkałem w Bolszewie pod Wejherowem. Jednak z dniem ślubu moje życie się zmieniło. Zmieniłem klimat na bardziej „górski”. Obecnie mieszkam z rodziną (żona Karolina i córeczka Kaja) w Rybnie w Gminie Gniewino. Tereny te słyną ze wspaniałego mikroklimatu, górzystych terenów (jak na warunki nadmorskie) oraz ciekawie położonego jeziora Żarnowieckiego. Tutaj znalazłem doskonałe warunki do treningu i życzliwych ludzi, z którymi chciałbym wypromować ten region pod kątem turystyki rowerowej. Plany mamy ambitne, dlatego małymi kroczkami będę dążył do tego celu.

 
Podsumowanie sezonu
czwartek, 12 listopada 2009 15:19

Miniony sezon był chyba najcięższy w mojej karierze zawodniczej. Nie chodzi już o stopień trudności tras, liczbę wyścigów, łączenie pracy z obowiązkami rodzinnymi, a raczej o nieustanne bicie się z myślami „czy powinienem jeździć na rowerze”. Często się zastanawiałem ile mogę zdziałać bez treningu, ścigając się na nie w pełni sprawnym rowerze. Jednak się udało. Dzięki ludziom, którzy mnie wspierali i mówili, żeby się nie poddawać, zakończyłem sezon z kilkoma dobrymi rezultatami. 18 startów, jak na kompletny brak czasu, to raczej wynik zadowalający. W tym roku najważniejszy był dla mnie ślub z Karoliną, który odbył się 25 lipca (tydzień po MP XC). Przygotowania do tego wydarzenia i pogoń za funduszami na tą uroczystość zastępowały mi w tym roku treningi. W sumie zrobiłem na rowerze może 250 godzin. To raczej nie wiele, ale wyszedłem z założenia, że lepsze to niż nic. Chodziło o podtrzymanie pewnego poziomu sportowego i jeżdżenie na zawody, aby nie stracić kontaktu z czołówką maratończyków w kraju. W tym sezonie chciałem pokazać się na wyścigach Skandia Maraton Lang Team. W klasyfikacji generalnej zająłem 6. miejsce z najlepszymi rezultatami w Nałęczowie 8 (5 w M2 na giga) oraz w Bielawie 10 (8 w M2 na giga). W tym roku miałem też dwa udane starty w konkurencji cross country. Na wyścigu Lang Team Grand Prix MTB w Gdańsku byłem 12. w elicie, a w Pucharze Stolema w Ostrzycach (Challenge PZKol) 3. Niestety kompletnie nie udały mi się starty w najważniejszych imprezach tego sezonu. Na Mistrzostwach Polski XC w Kielcach z rywalizacji wykluczyła mnie awaria sprzętu. Po godzinie jazdy na przyzwoitym 18. miejscu, złapałem gumę. Pechowo, bo tuż za serwisem i musiałem biec z rowerem do następnego boksu. Po zmianie koła udało się odrobić nieco straty i dobiłem do pierwszej 20-tki. Niestety po złapaniu kolejnej gumy zszedłem z trasy. Nie ukończyłem też Mistrzostw Polski w maratonie. Już na 5 km podczas wyprzedzania jeden z zawodników zajechał mi drogę i wylądowałem w rowie z wybitym barkiem. Tak więc zakończyłem sezon z czterema medalami zdobytymi na lokalnych wyścigach.

 
<< pierwsza < poprzednia 21 22 23 24 25 następna > ostatnia >>

Strona 25 z 25
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack